12 styczen 2009r - Spalone wzmacniacze

W poniedzialek pekly mi oprawki od okularow. A wedlug zapewnien sprzedawcy mialy wytrzymac przynajmniej kilka lat. Musialem pojechac do Uniao da Vitoria aby wprawic szkla do nowych ramek. Niestety lata postepuja i bez okularow mam problemy z czytaniem. Przy okazji chcialem zmienic opony w samochodzie. Samochod ma co prawda tylko nieco ponad rok ale jezdze glownie po naszych polnych drogach ( niestety nie przypominaja one polskich polnych drog ) tak wiec normalne, ze szybko sie zuzyly. Z przerazeniem popatrzylem na ceny... ale co bylo robic, stare opony starly sie az do drutow. Kilka minut po moim powrocie do domu, zaczelo w oddali grzmiec. Majac opuszczona antene (dla konserwacji ) wlasciwie nie zwrocilem na to uwagi. W pewnym jednak momencie uslyszalem bardzo mocny huk. Wyladowanie amosferyczne musialo nastapic w niedalekiej odleglosci. Pozniej uslyszalem nawet wersje ze piorun uderzyl w wieze kosciola ( mamy piorurochron ) ale uwazam to za malo prawdopodobne. Niestety na pewno nastapilo gdzies blisko bo spalilo mi wzmacniacze akustyczne w kosciele. Czy uda sie naprawic przynajmniej jeden z nich do niedzieli ? Os samego poczatku mojej pracy w Brazylii spotykam sie z tzw. tutaj suchymi wyladowaniami. wcale nie musi padac deszcz, gdzies tam jakas chmurka i nagle silne wyladowanie w poblizu.