Nadazyla sie wiec okazja by pokazac naszemu przelozonemu nie tylko miasteczko oraz kosciol glowny ale rowniez interior parafii. Czas pobytu zaplanowalem tak by goscie mogli zobaczyc waruki w jakich zyja potomkowie polskich emigrantow w brazylijskim interiorze. Nie bylo to trudno gdyz wiesc o niecodziennych gosciach szybko rozniosla sie po okolicy i kazdy chcial podjac ich w swoim domu. Aby nie przemeczac zbytnio przelozonych jazda po naszych drogach postanowilem, ze odwiedzimy rodziny Grenteski, Dziurkowsk i Wengrzen (orginalna pisownia nazwisk).
Rodzina Grenteski zawsze zwiazana byla z kosciolem. Senior rodziny 30 lat temu byl nawet prezesem rady parafialnej. Dzis te funkcje sprawuje jego syn Mario. Jest on typowym przykladem rolnika, ktoremu dzieki ofiarnej pracy calej rodziny powiodlo sie w zyciu. Gospodaruje na kilkusethektarowym gospodarstwie, uzywajac nowoczesnych maszyn rolniczych. Podczas rozmowy z ksiedzem Generalem opowiadal o swojej pracy oraz kryzysie jaki dotyka rolnictwo w Brazylii. Mario oraz jego dzieci nie mowia po polsku. Z pewna nuta zalu wyznal, ze jego matka bedac nauczycielka widziala trudnosci dzieci, ktore w domu rozmawiaja tylko po polsku i nie znaja portugalskiego. Ze swoimi rozmawiala wiec tylko po portugalsku. W ten oto sposob w odroznieniu od kolegow niegdy nie nauczyl sie mowic po polsku.
Kolejna odwiedzona rodzina byli panstwo Dziurkowski. Nim jednak tam zajechalismy pokazalem gosciom budujaca sie kaplice Matki Bozej z Aparecida, oraz oddalona ok 20 km od asfalu kaplice Matki Bozej Czestochowskiej. Prawie wszyscy z rodziny Dziurkowski mowia doskonale po polsku. Gospodaruja na kilkunastu hektarach wydzierzawionej ziemi. Choc w pracy uzywaja prostych narzedzi rolniczych to jednak zadowoleni sa z zycia i optymistycznie patrza w przyszlosc. Rodzina ta rowniez zaangazowana jest w zycie wspolnoty parafialnej. Jedna z corek jest szafarzem eucharystii i prowadzi nabozenstwa w opuszczonej lesnej szkole, do ktorej co miesiac dojezdzam z msza swieta. Rowniez i synowie pomagaja w czym tylko moga.
Ostatnia odwiedzona rodzina byli panstwo Wengrzen. Prowadza oni w Mallet dosc duzy jak na tutejsze warunki sklep i sa przykladem potomkow polskich emigrantow ktorzy zajmuja sie handlem. Mlodszy syn Carlos ozeniony jest z Brazylijka. Wszyscy rozumieja nieco po polsku jednak rozmawiaja tylko po portugalsku.
Oficjalne powitanie naszego przelozonego generalnego zorganizowalismy przy wjezdzie do Mallet. Zgromadzili sie tam czlonkowie rady parafialnej, przedstawiciele duszpasterstw i inni mieszkancy miasteczka. Ksiadz general przywitany przy dzwiekach polskiej muzyki wymienil pozdrowienia z oczekujacymi, a nastepnie przesiadl sie na woz konny uzywany do dzis w naszym regionie. Nastepnie w asyscie innych wozow oraz licznych samochodow przejechal glownymi ulicami Mallet. Nad organizacja przejazdu takiej karawany czuwala miejscowa policja.
Kolejnym punktem pobytu przelozonego generalnego w Mallet byl obiad z liderami parafii. Uczestniczylo w nim 70 osob. Obecny byl takze prefekt naszego powiatu. Po krotkiej modlitwie na rozpoczecie, poprosilem ks. Generala o wreczenie parafialnych dyplomow wdziecznosci czlonkom rady, ktora przez ostatnie 3 lata troszczyla sie o finanse parafii. Wkrotce potem zasiedlismy do stolow. Uczestnicy obiadu jeszcze dlugo po jego zakonczeniu pozostali na plebanii spiewajac piesni i cieszac sie z przyjazdu do nas ksiedza Generala. W tym czasie nasz przelozony przeprowadzal “slowko” z ks. Zdzislawem proboszczem sasiedniej parafii w Rio Claro do Sul.
Ostatnim punktem dnia byla uroczysta Msza swieta. W progach kosciola dwoje mlodych ludzi, czlonkow zespolu “Mazury” przywitalo ks. Generala chlebem i sola. Kosciol zostal udekorowany flagami Brazylii, Polski oraz stanu Parana. Parafianie przygotowali takze plansze na ktorych wyrazali wdziecznosc Towarzystwu za 41 lat pracy w parafii. Przed rozpoczeciem mszy sw. skierowalem do ksiedza Generala slowa powitania. Przedstawilem w nim zarys historie parafii oraz jej stan obecny. Nastepnie przemawiali przedstawiciele rady parafialnej oraz zespolu “Mazury”. Dzieci w polskich strojach ludowych wreczyly ksiedzu Generalowi i Prowincjalowi drobne upominki. Rozpoczela sie msza, ktorej nasz przelozony przewodniczyl w jezyku portugalskim. Ku zdziwieniu obecnych doskonale dal sobie z tym rade. Jedynie kazanie wyglosil po polsku ale to na biezaco tlumaczylem na portugalski.
Nastepnego dnia po przeprowadzonej kanoniecznej rozmowie ze mna, ks General w towarzystwie ks Prowincjala udali sie do Uniao da Vitoria na spotkanie z naszym ksiedzem biskupem. Odwiedziny ksiedza Generala to bez watpienia znak troski zakonu o jego czlonkow oraz realizacja slow naszego zalozyciela ze “miedzy nami nie ma dali”
( dzieci w strojach ludowych w oczekiwaniu na przyjazd ks. Generala )
( powitanie ks. Generala przy wjezdzie do Mallet )
Kolejna odwiedzona rodzina byli panstwo Dziurkowski. Nim jednak tam zajechalismy pokazalem gosciom budujaca sie kaplice Matki Bozej z Aparecida, oraz oddalona ok 20 km od asfalu kaplice Matki Bozej Czestochowskiej. Prawie wszyscy z rodziny Dziurkowski mowia doskonale po polsku. Gospodaruja na kilkunastu hektarach wydzierzawionej ziemi. Choc w pracy uzywaja prostych narzedzi rolniczych to jednak zadowoleni sa z zycia i optymistycznie patrza w przyszlosc. Rodzina ta rowniez zaangazowana jest w zycie wspolnoty parafialnej. Jedna z corek jest szafarzem eucharystii i prowadzi nabozenstwa w opuszczonej lesnej szkole, do ktorej co miesiac dojezdzam z msza swieta. Rowniez i synowie pomagaja w czym tylko moga.
Ostatnia odwiedzona rodzina byli panstwo Wengrzen. Prowadza oni w Mallet dosc duzy jak na tutejsze warunki sklep i sa przykladem potomkow polskich emigrantow ktorzy zajmuja sie handlem. Mlodszy syn Carlos ozeniony jest z Brazylijka. Wszyscy rozumieja nieco po polsku jednak rozmawiaja tylko po portugalsku.
Oficjalne powitanie naszego przelozonego generalnego zorganizowalismy przy wjezdzie do Mallet. Zgromadzili sie tam czlonkowie rady parafialnej, przedstawiciele duszpasterstw i inni mieszkancy miasteczka. Ksiadz general przywitany przy dzwiekach polskiej muzyki wymienil pozdrowienia z oczekujacymi, a nastepnie przesiadl sie na woz konny uzywany do dzis w naszym regionie. Nastepnie w asyscie innych wozow oraz licznych samochodow przejechal glownymi ulicami Mallet. Nad organizacja przejazdu takiej karawany czuwala miejscowa policja.
Kolejnym punktem pobytu przelozonego generalnego w Mallet byl obiad z liderami parafii. Uczestniczylo w nim 70 osob. Obecny byl takze prefekt naszego powiatu. Po krotkiej modlitwie na rozpoczecie, poprosilem ks. Generala o wreczenie parafialnych dyplomow wdziecznosci czlonkom rady, ktora przez ostatnie 3 lata troszczyla sie o finanse parafii. Wkrotce potem zasiedlismy do stolow. Uczestnicy obiadu jeszcze dlugo po jego zakonczeniu pozostali na plebanii spiewajac piesni i cieszac sie z przyjazdu do nas ksiedza Generala. W tym czasie nasz przelozony przeprowadzal “slowko” z ks. Zdzislawem proboszczem sasiedniej parafii w Rio Claro do Sul.
Ostatnim punktem dnia byla uroczysta Msza swieta. W progach kosciola dwoje mlodych ludzi, czlonkow zespolu “Mazury” przywitalo ks. Generala chlebem i sola. Kosciol zostal udekorowany flagami Brazylii, Polski oraz stanu Parana. Parafianie przygotowali takze plansze na ktorych wyrazali wdziecznosc Towarzystwu za 41 lat pracy w parafii. Przed rozpoczeciem mszy sw. skierowalem do ksiedza Generala slowa powitania. Przedstawilem w nim zarys historie parafii oraz jej stan obecny. Nastepnie przemawiali przedstawiciele rady parafialnej oraz zespolu “Mazury”. Dzieci w polskich strojach ludowych wreczyly ksiedzu Generalowi i Prowincjalowi drobne upominki. Rozpoczela sie msza, ktorej nasz przelozony przewodniczyl w jezyku portugalskim. Ku zdziwieniu obecnych doskonale dal sobie z tym rade. Jedynie kazanie wyglosil po polsku ale to na biezaco tlumaczylem na portugalski.
Nastepnego dnia po przeprowadzonej kanoniecznej rozmowie ze mna, ks General w towarzystwie ks Prowincjala udali sie do Uniao da Vitoria na spotkanie z naszym ksiedzem biskupem. Odwiedziny ksiedza Generala to bez watpienia znak troski zakonu o jego czlonkow oraz realizacja slow naszego zalozyciela ze “miedzy nami nie ma dali”